Nowy Rok… A u mnie po staremu

Obiecałam sobie, że będzie lepszy, przyjemniejszy i zdecydowanie weselszy. Taka jest moja mapa życzeń na rok 2018r. Spotkać swoją miłość życia, ileż to ja się nasłuchałam podczas świąt życzeń bym w końcu nie była sama… Przecież mi wcale nie jest znowu tak źle samej. Przychodzą dni, kiedy chciałabym się do kogoś przytulić, albo wyjść z kimś do kina. Faktycznie, oglądanie filmów we dwoje może być przyjemniejsze niż w pojedynkę. Natomiast nic na siłę, nie mam ciśnienia, wiem, że czas ucieka, ale do 30 zostało jeszcze 1,5 roku, ;) przecież jak wybije mi 30 lat to nie zestarzeje się w mgnieniu ok, zacznę kupować dobre kremy do twarzy i jakoś podtrzymam ten wiek jak najdłużej. Grunt to pozytywne myślenie, o którym staram się nie zapominać, nawet jak przyjdą mi do biura marudy, które próbują za wszelką cenę wyprowadzić mnie z równowagi. Z wiekiem, przychodzi mi z ogromną trudnością utrzymanie nerwów na wodzy, bo nie chce mi się już słuchać tego pierniczenia, które znam na pamięć. A Ci się jeszcze irytują, że odpowiadam na pytanie szybciej niż oni zadadzą w pełni pytanie, i jeszcze potrafią odpowiedzieć, że nie o to im chodziło, a na końcu wychodzi, że moja odpowiedź była w 100% trafna i dokładnie  o to pytali… Oczekują, że wysłucham ich do końca, spokojnie jeszcze przemyślę odpowiedź, kiedy ja nie mam na to czasu, bo w tym czasie kiedy on zadaje pytanie rozwodząc się przy okazji na milion innych tematów, na linii mam 10 oczekujących. A najlepszy jest telefonujący, dodzwoni się i zaczyna opowieści, ja w biurze mam 3, których szkolę, 2 czekających w kolejce, a ten myśli, że jest pępkiem świata i postanowił wykonać telefon do biura zapytać się ile zarobił w zeszłym tygodniu, odpowiadam, że otrzymał fakturę na maila i może sprawdzić, ale on mówi, że nie sprawdzał, ale przecież ja mu mogę podać.. Mówię, że nie mogę bo ma na mailu i proszę by sobie sprawdził. To później taki przychodzi do biura i skarży się koledze, że ta Pani to jest bardzo leniwa, nie chce się jej pracować. Co za debil, jak Boga kocham jedyne na co mam ochotę to strzelić mu w ten durny łeb. Nie wiem, dlaczego jeszcze go u nas trzymam, ale przyjdzie moment… Chociaż zasadę mam jedną nawet jeśli mnie nie lubią, to nie ma znaczenia mają dobrze wykonywać swoją pracę i mnie nie wkurzać, a przede wszystkim mnie szanować. Nie o pracy chciałam pisać, ale mnie poniosło.

W Nowy Rok chciałam wejść z czystą kartką, nowym rozdziałem, miało być tak pięknie i przejrzyście. I jak to w moim zyciu bywa, tak nie mogło być. Chociaż był moment, kiedy wydawało mi się, że dokładnie tak jest, aż nie przyjechał On. 30 grudnia, przyjeżdża pod blok, zjeżdżam na dół windą i idziemy razem do mojego samochodu, bo przyjechał by wnieść mi materac do domu. Oczywiście całą drogę z parkingu do windy darzyliśmy siebie przezłośliwymi uszczypliwościami. W windzie już biło mi znacznie szybciej serce i starałam się je pilnować by mi nie wyskoczyło z klatki piersiowej bo patrzył tak na mnie, że aż się bałam, ale uff winda się otworzyłam i mogłam uciec! Nie uciekłam za daleko bo nie zdążyłam wyciągnąć ręki do drzwi kiedy przyparł mnie do ściany a ja już nie wiem co się dalej działo i ile to trwało. Aż jakaś wariatka – sąsiadka postanowiła, że akurat wyjdzie sobie z domu, co za jakaś (…) jak ona śmiała akurat teraz postanowić sobie wyjść. Odkleił sie ode mnie podniósł materac i weszliśmy do mieszkania. Nie chciał zostać, spieszył się do pracy, odprowadziłam Go do windy, ale nie pozwoliłam by nawet się zbliżył, tylko zapytałam się o co mu do cholery chodzi i czy wie, czego tak właściwie chce? Nie mógł nic wydusić z siebie, zapytał, czy możemy wrócić do tematu za jakiś czas, gdy sobie wszystko poukłada? Tak, oczywiście, bo co miałam powiedzieć, chociaż dzień wcześniej napisałam mu wiadomość że nie chce wchodzić w Nowy Rok z niewiadomą, więc zamknę  Go w starym roku. i co? i znowu to samo, nie zamknęłam, pozwoliłam sobie na to by wejść w Nowy Rok z wielką niewiadomą. W Sylwestra wysłał mi życzenia, odpisałam „Dziękuję. Wzajemnie” o tak rozzłościło Go to, ale czego się spodziewał, jakiej odpowiedzi na Jego suche życzenia Noworoczne? Ok, zatem odpisałam jeszcze raz, czego mu życzę. Niue odpisał już potrzebował ponad doby by zebrać myśli i odpisać, że jest draniem, że nie chciał grać na moich uczuciach, ale poddał się swoim słabościom i dał się ponieść chwili, za co przeprasza. Szczere rozmowy nie są Jego mocną stroną, że chciałby brnąć w to nie patrząc na konsekwencje, ale z drugiej strony wie, że to kiepski pomysł, szczególnie że ja nie traktuję tego jak jakąś tam zabawę… i kończąc wiadomość napisał „ale bym Cię teraz przytulił…” Kretyn. Tak, nie jest to dla mnie jakaś zabawa. Spadaj na szczaw jak nie wiesz, czego chcesz. Nie interesuje mnie Twoje skomplikowane życie, tzn. interesuje, ale nie sama sucha informacja, że jest ono pogmatwane, bo kto takiego nie ma. Nie odpisałam, kij Ci w oko, poczekam aż sam nie wytrzymasz i się odezwiesz. 3 dni, odezwał się czwartego stycznia, z pierdołą, ale wybadał, czy się odezwę. Odezwałam się. Nie widzieliśmy się już 6 dni…. Powiem tak, nie mam cierpliwości, chociaż Ty uczysz mnie na Level Master. Rób sobie co chcesz, bylebyś nie obudził się za późno :) Nie lubię stać w miejscu, będę szła dalej nawet jeśli czuję tęsknotę w sercu za Tobą, ale minie – czas leczy rany – tęsknotę w końcu wyprę innymi emocjami.

Szczęśliwego Nowego Roku, nie napiszę oby był lepszy od poprzedniego bo podobno to „utarty slogan” .

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.